środa, 1 maja 2019

"Drogi Evanie Hansenie" Val Emmich


"Drogi Evanie Hansenie" to wzruszająca i chwytają za serce historia. Jej bohaterem jest nastoletni Evan. Nie ma rodzeństwa i mieszka sam z mamą. Jego ojciec zostawił ich i założył nową rodzinę, przez co zupełnie nie interesuje się synem. Ale to nie jedyne zmartwienie Evana. Jego największym problemem jest nieśmiałość i samotność. Stroni od ludzi, nie ma żadnych przyjaciół, w szkole uchodzi za odludka.



Evan uczęszcza na psychoterapię. Jego terapeuta namawia go do pisania listów zaadresowanych do samego siebie. W każdym liście musi napisać coś pozytywnego. Evanowi ciężko dostrzec cokolwiek dobrego wokół siebie. Pisze więc najszczerszy jak dotąd list, który przez przypadek trafia w ręce jego szkolnego rówieśnika Connora - cieszącego się niezbyt dobrą sławą. Connor niedługo po tym popełnia samobójstwo. Jego rodzice znajdują przy nim list Evana myśląc, że był on najlepszym przyjacielem ich syna.



Od tego momentu życie Evana przybiera niespodziewany obrót. Zyskujeprzyjaciół i dziewczynę, staje się popularny w szkole. Zaprzyjaźnia się też z rodzicami Connora, których nie chce rozczarować, dlatego nie mówi prawdy o jego liście. Nieustanne kłamanie dobija go i wzbudza w nim wielkie wyrzuty sumienia. Jednak boi się, że wyjawiając całą prawdę, będzie musiał przyznać się do swoich problemów,  znowu stanie się samotnikiem i wszyscy od niego się odwrócą. W końcu nawarstwiane kłamstwa doprowadzają go do wyjawienia prawdy.



Historia Evana jest smutna i dość przygnębiająca. Pokazuje, że nie wszyscy młodzi ludzie są ciągle uśmiechnięci i szczęśliwi. Niektórzy, tak jak Evan czy Connor, męczą się sami ze sobą, a i przebywając wśród innych ludzi nie jest im łatwo. Poczucie odosobnienia i niezrozumienia staje się powodem, dla którego młody człowiek zamyka się w sobie, na otoczenie, znajomych i bliskich. Często myśli o samobójstwie, nie widząc dla siebie przyszłości.



Mimo poruszania trudnych i bolesnych tematów, powieść uważam za piękną i wartościową. Daje nadzieję, skłania do myślenia, obserwacji i wyciągania wniosków. Jest w niej dużo sentencji wartych zapamiętania, które świetnie oddają zmagania wrażliwej młodej osoby ze swoimi myślami, uczuciami i emocjami.



"Przygniata mnie ciężar wszystkiego, co się wydarzyło, jakby cały świat opadł mi na batki. Nie mam dokąd pójść, gdzie się schować. Ziemia pode mną drży. Świetny moment na trzęsienie ziemi. Zasługuję, żeby mnie pochłonęła."
"Może pewnego dnia spojrzę w lustro i zobaczę w nim coś mniej odpychającego."



Książkę odebrałam za punkty w serwisie CzytamPierwszy
http://bit.ly/2AXQ43q

piątek, 12 kwietnia 2019

"Prosty układ" K. A. Figaro


Czasami zdarza mi się przeczytać coś słabszego, co rozczarowało mnie. Lubię od czasu do czasu sięgać po romanse i erotyki, które są przyjemną odskocznią od poważniejszych tematów. „Prosty układ” okazał się być romansem lekkim i niezobowiązującym do zgłębiania się w opisywane wydarzenia.


Łucja i Dymitr to bohaterowie tej powieści. Ona właśnie skończyła studia, a on pracuje w dobrze prosperującej rodzinnej firmie. Przypadkowo poznają się w barze i od razu iskrzy między nimi. Dymitr okazuje się być zbyt pewnym siebie kobieciarzem. Łucja od razu wpada mu w oko, tak jak i on jej, więc postanawia ją zdobyć, czyli po prostu zaliczyć. Ona niby opiera się mu i broni się przed wzajemnym przyciąganiem, jednak słabo jej to wychodzi i często mu ulega. Co chwilę dochodzi między nimi do kłótni, a godzą się w wiadomy sposób. No i tak toczy się ich relacja przez cały czas. 

Oczywiście w książce są też lepsze momenty, niestety dla mnie jest ich trochę za mało. Bohaterowie często irytowali mnie swoim zachowaniem i rozmowami na poziomie rozpuszczonych dzieciaków. Dlatego też nie polubiłam się z nimi. W tej historii lekko trąciło mi Greyem, ale nie wiem czy to tylko moje wrażenia.

Lubię namiętne, stylowe i gorące romanse. „Prosty układ” taki nie jest. Gdyby jego bohaterowie byli bardziej ogarnięci, a opisywane wydarzenia ciekawsze, byłoby znacznie lepiej. Pomimo tego wszystkiego i tak jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Łucji i Dymitra. Zakończenie zostało urwane jakby w połowie, a wcześniejsze wydarzenia sugerują, że ich „prosty układ” wcale nie będzie taki prosty.

"Prosty układ” okazał się być banalnym romansem. Przedstawiona w nim historia nie wywołuje żadnych większych emocji, poza lekką irytacją na zachowanie Łucji i Dymitra. Gdyby jeszcze sceny seksu były bardziej apetyczne, a dialogi pomiędzy bohaterami znacznie inteligentniejsze i rozbudowane, byłoby lepiej. Niestety tego wszystkiego tutaj zabrakło. Wiem jednak, że są zwolennicy tego typu powieści, więc najlepiej samemu przeczytać i wyciągnąć wnioski.

„Na nic zdały się moje postanowienia. Dymitr złapał mnie za szlufki i przyciągnął do siebie, składając na moich ustach pocałunek, przez który straciłam poczucie rzeczywistości.”
„ – Wiedziałem ,że też tego chcesz.
- Dymitr, przestań – jęknęłam, lecz w głębi serca pragnęłam, żeby mnie dotykał.
Nie chciałam być na każde jego zawołanie, jednak ciało rządziło się swoimi prawami. Pragnęłam go poczuć w sobie, lecz nie pozbawiając się szacunku do samej siebie.”

Książkę odebrałam za punkty w portalu CzytamPierwszy

sobota, 6 kwietnia 2019

"Kiedy znów zaświeci słońce" Marlena Rytel


„Kiedy znów zaświeci słońce” Marleny Rytel to powieść smutna, szokująca i dramatyczna. Składa się na kilka osobnych historii, ukazujących perypetie osób będących na życiowych zakrętach. 



Zdzisław i Barbara to para z ponad dwudziestoletnim stażem w związku. Mimo, że nie mają ślubu, żyją jak typowe małżeństwo, chociaż takim małżeństwem wcale nie są. Od wielu lat oboje nadużywają alkoholu. On pije, bo tak lubi. Ona pije, bo go kocha. Kobieta nie chce być zrzędliwą babą, dlatego godzi się na taki związek. Kocha swojego partnera i chciałaby żeby on kochał ją równie mocno. Jednak mężczyzna nie darzy jej takim samym uczuciem. Dla niego jest jedynie kobietą dbającą o niego i dom.

Katarzyna pragnęła miłości jak każda kobieta. Kiedy w końcu poznała Marka, myślała, że jest on tym jedynym. Uczucia, romantyczne chwile, bliskość i troska. Potem ślub, dom, dzieci i szczęśliwe chwile. Niestety wspólne życie szybko zweryfikowało rzeczywistość. Najpierw pojawiły się pretensje, że nic nie robi siedząc z dziećmi w domu. Potem obiad był nie taki, a to dzieci były za głośno. Zaczęło się od uszczypliwych uwag, a skończyło na awanturach, regularnym poniżaniu, biciu i maltretowaniu.

Patrycja nie miała łatwego dzieciństwa. Ojciec nałogowo pił od kiedy pamiętała. Nienawidziła go, ale też i samej siebie, za to co jej robił. Sama dość wcześnie sięgnęła po alkohol, który stał się jej wiernym towarzyszem. Zaczęła mieć problemy z nauką, często imprezowała, zaliczała przygodny seks. Na szczęście dzięki mamie udało jej się skończyć szkołę i zerwać z piciem. Poznała dobrego chłopaka, z którym postanowiła się związać. Obowiązki domowe, macierzyństwo, abstynencja i wierność mężowi, okazały się jednak ponad jej siły. Nałóg o sobie przypomniał, co spowodowało zdradę, utratę męża, córki, matki.

Jest jeszcze Agnieszka, która w dzieciństwie straciła ukochanych rodziców. Zaopiekowała się nią ciotka z mężem. Dziewczynka marzyła o choć odrobinie uczuć okazywanych przez zastępczą mamę, jednak nigdy ich nie otrzymała. Kiedy poznała Artura zakochała się w nim i zaufał a mu. Wierzyła w jego puste obietnice i czułe słówka. Niestety po tym, jak zaliczyli wpadkę, chłopak wystawił ją do wiatru i porzucił. Ciotka również nie okazała jej zrozumienia i wyrzuciła ją z domu. Od tej pory dziewczyna była zdana na samą siebie. 

Powyższe historie pokazują, że książka nie jest lekturą łatwą i lekką. Czytamy w niej o ludzkich słabościach, wadach, demonach i złych wyborach życiowych. Czasami to trudne dzieciństwo sprawia, że dalsze życie okazuje się niełatwe i nieprzyjemne. Przeżycia z wczesnych lat kształtują nas i wpływają na naszą przyszłość. Niekiedy jednak to inni ludzie, w których powinniśmy mieć oparcie, swoim postępowaniem doprowadzają nas na krawędź wytrzymałości. I kiedy dotykamy już dna, dzieje się coś złego lub dobrego, co mobilizuje nas do ogarnięcia się i walki o lepsze jutro.

Wszystkie przedstawione wydarzenia są przejmujące, pełne bólu, cierpienia i przemocy. Książka ujęła mnie swoją prostotą i nie owijaniem w bawełnę. Autorka świetnie wykreowała bohaterów, niczego nie koloryzując. Jesteśmy świadkami brutalnych scen, które w rzeczywistości dotykają wielu osób, o czym nawet nie mamy pojęcia. Czytając perypetie bohaterów miałam wrażenie oglądania dramatycznego filmu. Każdy z nich ma za sobą różne doświadczenia życiowe. Każdy z nich szedł inną drogą, a jednak w pewnym momencie ich drogi krzyżują się. Łączy ich wspólna cecha: wszyscy chcą się zmienić. Jednym to się udaje i słońce znów dla nich zaświeci. Niestety nie wszyscy mają takie szczęście i ich koszmar nie kończy się happy endem.

Dziękuję serwisowi nakanapie.pl za możliwość przeczytania tej książki. 

środa, 20 marca 2019

"Ta, którą znam" Małgorzata Warda, Wydawnictwo Prószyński i s-ka

„Ta, którą znam" to historia niełatwa, poruszająca niewygodne i nieprzyjemne tematy. Jej bohaterką jest Ada – modelka i aktorka, mieszkająca poza granicami kraju. W życiu zawodowym osiągnęła sukces, ale życie prywatne to zupełnie inna bajka.


Niespodziewanie dostaje wiadomość o tragicznym wypadku, w którym zginęła jej starsza siostra, a jej siostrzenica leży w szpitalu w ciężkim stanie. Ada rzuca wszystko i wraca do rodzinnej miejscowości, aby zaopiekować się rodziną.

Powrót do domu jest jeszcze trudniejszy ze względu na dawne bolesne wydarzenia, które spowodowały jej ucieczkę za granicę i o których chciałaby nie pamiętać. Ada przez lata ukrywała bolesną tajemnicę, która w znacznym stopniu wpłynęła na jej obecne życie. Poza tym jej dzieciństwo nie było usłane różami. Jej ojciec samotnie wychowywał ją i jej siostrę po śmierci ich mamy, z czym zupełnie sobie nie radził. Nie raz zaznała od niego bólu i cierpienia. Kiedy więc doszło do najgorszego i  znikąd nie otrzymała pomocy, postanowiła wszystko za sobą zostawić i wyjechać. Jednak ucieczka nie wymazała traumatycznych przeżyć z pamięci. Duszenie wszystkiego w sobie również nie pomogło. Po powrocie do rodzinnego domu Ada musi zmierzyć się z demonami przeszłości, aby móc w końcu rozpocząć nowe życie.

Czytając tę historię miałam wrażenie przypatrywania się z bliska opisywanym wydarzeniom. Autorka w sposób dojrzały, wnikliwy i wiarygodny przedstawiła losy głównej bohaterki i innych postaci. Książka jest bogata w emocje, trudne i dramatyczne sytuacje i skrywane sekrety. Poruszane są tu tematy gwałtu, przemocy domowej i alkoholizmu więc nie jest kolorowo. Powieść jest dość smutna i przygnębiająca, bo ukazuje ludzką naturę – tę złą, brudną i fałszywą. Pokazuje prawdziwe oblicze małej społeczności, w której lepiej się nie wychylać, a swoje marzenia i uczucia schować głęboko do kieszeni.

To nie jest lekka i łatwa lektura, ale z pewnością warto ją przeczytać.
Dzięki retrospekcji możemy dokładniej poznać wydarzenia z przeszłości, które miały znaczący wpływ na losy bohaterów. Każdy z nich nosi bagaż niełatwych przeżyć i emocji. Tu nie ma lukru i konfetti. Jest za to szara rzeczywistość, naznaczona cierpieniem, tajemnicami i pogmatwanymi losami bliskich sobie osób.

Czytając tę książkę odczuwa się niepokój, a jej klimat wciąga już od pierwszych stron. Nie jest to lektura dla osób lubiących lekkie i przyjemne historie. Jeśli jednak ktoś docenia prawdziwe, trudne, z dużą dawką emocji, na pewno nie zawiedzie się czytając tę książkę.

niedziela, 3 marca 2019

"Urzędnik" Sławek Michorzewski

Takie historie jak "Urzędnik" albo się kocha albo nienawidzi. Książka ma specyficzny klimat i humor więc na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Trzeba się w nią wczuć i pójść z prądem wielu zaskakujących, niefortunnych, zabawnych i absurdalnych wydarzeń, których jest w niej dość sporo. Bohaterów też nie jest mało, a każda strona przynosi coraz to nowsze sytuacje. 



Jednym z głównych bohaterów jest Marian Sopel - urzędnik skarbowy, wredny, chamski i  bezlitosny w egzekwowaniu od podatników wymaganych płatności. Jest też gangster Jajo, małżeństwo Gołębiów, komisarz Bzichot i kilka innych barwnych postaci. Jeśli dodamy do tego hodowlę pcheł i kleszczy, święte choinki z Madagaskaru, napad na muzeum, porwania, pościgi, policyjne śledztwa i wiele innych nietypowych scen, a to wszystko będzie okraszone dużą dawką humoru, zaskakujących zwrotów akcji oraz absurdalnych i nietypowych zbiegów okoliczności, to mamy do czynienia z udaną komedią kryminalną. Fani tego typu gatunku będą zadowoleni. 

Mi książka kojarzy się z filmowymi polskimi komediami kryminalnymi. Czytając tę książkę dziwiłam się, jak autor potrafił wymyślić tyle pokręconych wydarzeń i samemu się w nich nie pogubić.  Jednak, jak widać, udało mu się to zrobić w sposób przystępny i inteligentny.

„Prawie mi serce stanęło! E, co ja gadam…? - […] - Przecież ja nie mam serca, tylko pompę przetaczającą płyn ustrojowy”
"Wszyscy Polacy to bydlaki. U każdego można znaleźć coś, o co można się zaczepić, i później go zdeptać."

www.czytampierwszy.pl

wtorek, 19 lutego 2019

"Nanga Dream - Opowieść o Tomku Mackiewiczu" Mariusz Sepioło, Wydawnictwo Znak

Witajcie!

Nie raz pisałam, że uwielbiam czytać o ludziach z pasją. Niewątpliwie takim człowiekiem był Tomek Mackiewicz. 


Czapkins był osobą pozytywną i nie mieszcząca się chyba w żadnych schematach. Był outsiderem. Chodził własnymi drogami, a w swoim życiu szukał wolności. Znalazł ją na wsi, ale po przeprowadzce do większego miasta czuł się zagubiony i nie na swoim miejscu. Wpadł w nieodpowiednie towarzystwo, uzależnił się od twardych narkotyków i spadł na samo dno. Na szczęście przy swoim boku miał zawsze kochającą rodzinę i dobrych przyjaciół, którzy pomogli mu trafić na odwyk i wyjść z nałogu, choć nie było to łatwe. 

W podróżowaniu, pomaganiu innym i obcowaniu z naturą, znalazł spokój i zagubioną cząstką samego siebie. Góry dały mu wolność i siłę. Były jego marzeniem. Choć podpadł wielu osobom ze środowiska wysokogórskiego, był nieugięty w swoich przekonaniach i postanowieniach. W końcu udało mu się spełnić swoje największe marzenie – zdobył szczyt Nangi Parbat.


Ta książka to obraz człowieka szczerego, dobrego i twardego. Dzięki niej poznamy całą drogę Mackiewicza do spełnienia marzeń: dzieciństwo, młodość, dorosłe życie, wzloty, upadki, dobre i złe momenty. Książka jest zapisem rozmów autora z osobami z bliższych i dalszych kręgów Czapkinsa. Każda osoba bardzo dobrze pamięta Tomka, który z sercem opowiadał o górach. Cała książka jest napisana w sposób przystępny, szczery, obiektywny i autentyczny. Czyta się ją lekko, z każdą stroną poznając coraz lepiej świetnego człowieka, człowieka z wielką pasją, jakim był Tomek Mackiewicz.

poniedziałek, 11 lutego 2019

"Błoto" Hillary Jordan, Wydawnictwo Otwarte

„Błoto” Hillary Jordan od pierwszych stron mnie ujęło. Uwielbiam książki, w których czytelnik płynie wraz z opisywanymi wydarzeniami.


Mamy tu do czynienia z trudnym życiem na farmie i ciężką pracą na plantacji bawełny. Henry i Laura przenoszą się z Memphis na farmę, która ma być spełnieniem marzeń mężczyzny. Jednak od początku nic nie układa się po ich myśli. Kupno domu okazuje się być oszustwem więc muszą zamieszkać na starej i zniszczonej farmie. Z dala od cywilizacji, bez prądu, bieżącej wody i innych wygód, próbują cieszyć się codziennością. Trud i znój życia na farmie, uprawa bawełny, doświadczenia z wojny, skutecznie im to jednak utrudniają.

Rodzinie McAllanów na plantacji bawełny pomagają Jacksonowie. Czarnoskórzy dzierżawcy Florence, Hap i ich dzieci. Pokornie godzą się na rasistowskie traktowanie. Obie rodziny żyją ze sobą w dość dobrych i przyjaznych stosunkach, jak na tamte czasy. Gdy z frontu wracają Jamie – brat Henrego i Ronsel – syn Florence i Hapa, sytuacja zaczyna się komplikować. 

Czarnoskóry Ronsel na wojnie poznał świat, w którym ludzie nie zwracają uwagi na kolor skóry. Za granicą zaznał więcej swobody i wolności niż w rodzinnych stronach. Wracając do domu przekonuje się, że jednak nadal jest tylko zwykłym „czarnuchem", a nie bohaterem wojennym. Niespodziewanie on i Jamie zaprzyjaźniają się. Obaj doświadczyli na wojnie okropnych rzeczy i nie potrafią uporać się z trudnymi wspomnieniami. Nie zwracają uwagi na kolor skóry i inne uprzedzenia. Duszą się w małej mieścinie, gdzie nikt ich nie rozumie. W końcu ich przyjaźń i wszędobylski rasizm, doprowadzają do tragedii, która dotyka obie rodziny. Czy można było jakoś temu zapobiec?

Opowieść opisywana jest oczami wszystkich bohaterów książki. Autorka wykazała się w tym przypadku nie lada umiejętnościami. Świetnie wcieliła się w zupełnie różne postaci, wyznające odmienne wartości i mające inne postrzeganie rzeczywistości. 

Laura jest kobietą inteligentną, wrażliwą, marzącą o szczęśliwej rodzinie. Męczy się na farmie, jednak nie skarży się na trudne życie u boku farmera. Jest wdzięczna za dobrego męża, zdrowe córki i dach nad głową. Zadowala się wszystkim co przynosi jej los. Dławi w sobie poczucie beznadziei i walczy ze uciążliwym błotem.

Henry, jej mąż, marzył o posiadaniu ziemi i w końcu to marzenie spełnił. Jest pracowity, opanowany, spokojny, dba o rodzinę. Nie potrafi tylko dostrzec nawału niespokojnych uczuć kotłujących się w jego żonie. Wojenne doświadczenia nie pozostawiły w nim zbyt wielu demonów. Jedynie jego lekko kulawy chód przypomina o wojnie.

Jamie, młodszy brat Henrego, na wojnie był pilotem więc niejedno widział i niejedno przeżył. Wydarzenia z frontu zostawiły w nim trwałe i żywe wspomnienia. Uchodzi za wesołego i towarzyskiego mężczyznę, któremu nikt nie może się oprzeć. W głębi duszy samotnie przeżywa wojenną traumę, szukając pocieszenia w kobietach i butelce whisky. 

Jest też Papa – ojciec Henrego i Jamiego, który mieszka na farmie. Zły, wredny, nienawidzi czarnoskórych. Jest zadrą tej rodziny. Jego obecność wywołuje niechęć i złość. W jego przypadku autorka jednak nie pokusiła się o jego punkt widzenia, co uspokoiło mnie, bo chyba nie chciałabym czytać o jego rasistowskich poglądach. 

Są też Florence i Hap. Ona jest akuszerką i pomaga w prowadzeniu domu Laurze. Jest silną i mądrą kobietą. Nie raz pomogła w trudnych sytuacjach Laurze. Hap jest pastorem. Dzierżawi ziemię od Henrego i pracuje na jego plantacji bawełny. Oboje są zgodnym i dobrym małżeństwem. Wspierają się w ciężkich momentach.



„Błoto” jest poruszająca opowieścią o ludziach żyjących w mentalnym marazmie. Rasizm, który rządzi się swoimi prawami ma wpływ nie tylko na czarnoskórych, ale i białych. Opowieść przedstawiona jest z różnych perspektyw. Narracja prowadzona jest w formie pierwszoosobowej, a postaci są niesamowicie wyraziste.  Przeczytamy tu o uczuciach zarówno białych, jak i „czarnych". Wszyscy żyją w tym samym miejscu, mierzą się z podobnymi problemami. Idą przez życie brodząc w mniejszym lub większym błocie. Każdy z bohaterów walczy z codziennością na swój sposób. Jest to walka o prawo do równości i własne godne człowieczeństwo. Obserwujemy różne postawy wobec rasizmu. Niestety segregacja rasowa zakorzenia w ludziach nawyki, które trudno wyplewić. Błoto ma tu charakter symboliczny. Oblepia każdego i trudno się go pozbyć, tak jak konsekwencji swoich czynów.