czwartek, 9 stycznia 2020

"Uduszeni" Beth Gardiner

"Na całym świecie, od Fort Lee po Frankfurt, od Karaczi po Kalofornię, brudne powietrze jest przyczyną siedmiu milionów przedwczesnych zgonów rocznie. To więcej niż AIDS , cukrzyca i wypadki samochodowe razem wzięte."


Powyższe zdanie idealnie odzwierciedla to, o czym mówi książka „Uduszeni". Nie zdawałam sobie sprawy o skali zanieczyszczonego powietrza, dopóki nie przeczytałam tej książki. Według mnie jest to lektura obowiązkowa dla każdego, bez względu na miejsce zamieszkania, bo brudne powietrze truje nas każdego dnia zarówno w krajach zamożnych, jak i ubogich.

Autorka książki odbyła wiele dalekich i bliskich podróży, aby jak najlepiej pojąć istotę zanieczyszczonego powietrza. Mieszka z rodziną w Londynie, w którym smog to przykra codzienność. Dlatego jej dociekliwa natura nakłoniła ją do chęci zrozumienia głębokich skutków oddziaływania brudnego powietrza na ludzkie ciało. Ataki serca, astma, udary mózgu, uszkodzenia płodu, demencja, cukrzyca, różne rodzaje raka to tylko część długiej i wciąż rosnącej listy dolegliwości zdrowotnych spowodowanych wdychaniem trucizn z powietrza. Większość z nas nie myśli codziennie o tym co wdychamy, przynajmniej ja tak miałam, do momentu przeczytania „Uduszonych". Od teraz doceniam naprawdę świeże powietrze, a unikam tego gorszego, jeśli mam oczywiście taką możliwość. Niestety jakość powietrza w pewnym stopniu nie jest zależna od nas samych i nie mamy na nie wpływu, choć już to, czym przemieszczamy się z miejsca na miejsce i czym ogrzewamy nasze domy, ma duże znaczenie na otaczające nas powietrze.

Książka została podzielona na dwie części. W tym rozdziale widzimy jak brudne powietrze kształtuje życie ludzi zamieszkujących różne regiony świata: Londyn, Delhi, Kalifornia, Malawi. Niestety jest tu też mowa o Polsce i naszym przywiązaniu do węgla. Autorka odwiedziła Kraków, w którym „powietrze jest dobre, trzeba je tylko dobrze pogryźć". Drugi rozdział daje trochę nadziei na to, że widać zmiany dokonywane po to, aby poprawić jakość powietrza. Niewątpliwie polityka odgrywa dużą rolę we wprowadzeniu zmian mających oczyścić powietrze. Przemysł i postęp cywilizacyjny, które tak bardzo zmieniają nasze życie na lepsze, w znacznej mierze powodują konsekwencje, które może i nie są widoczne gołym okiem, ale mają olbrzymi wpływ na nasze zdrowie oraz klimat. Odzwyczajenie się od korzystania z węgla, ropy i gazu nie dokona się szybko i prosto. Jednak musimy zrozumieć zagrożenie, jakie niesie ze sobą zanieczyszczone powietrze,  dokonać odpowiednich wyborów i zdecydować w jakim chcemy żyć świecie.

Dziękuję Wydawnictwu Relacja za możliwość przeczytania tej książki.

sobota, 4 stycznia 2020

"Pan Romantyczny" Leisa Rayven

Do książek opatrzonych tytułami typu pan: romantyczny, przystojny, seksowny, itp. podchodzę trochę sceptycznie. Często jest tak, że taki tytuł skrywa lekką, trywialną i banalną historię. Jednak w tym przypadku autorka stworzyła smaczny i ciekawy romans, który czyta się jednym tchem.


Tytułowy Pan Romantyczny to Max Riley, przystojny mężczyzna do towarzystwa, który spełnia marzenia kobiet o facecie idealnym. Jest czuły, opiekuńczy, ale też męski i seksowny. Jego niewątpliwą zaletą jest dbanie o klientki, ale nie chodzi tu o seks, a o ich potrzeby emocjonalne. Każda kobieta chce się poczuć potrzebna, doceniona i kochana, a Pan Romantyczny to gwarantuje. Dodatkowo potrafi przeobrazić się w seksownego piosenkarza, niegrzecznego chłopca czy uwodzicielskiego kowboja. Gdy jego sława dociera do dziennikarki Eden Tate, zagorzałej antyfanki związków i miłości, jego kariera zaczyna wisieć na włosku. Eden chce udowodnić, że Max tylko żeruje na bogatych kobietach. Zdesperowany mężczyzna proponuje dziennikarce 3 randki, którymi ma rozkochać nią w sobie. Jeśli to mu się uda, Eden ma zrezygnować z napisania o nim artykułu. Kobieta zgadzając się na taki układ, nie wie, że jej cyniczne podejście do miłości zostanie poddane nietypowej dla niej próbie.

Cała historia może i sprawia wrażenie zabawnej, lekkiej i frywolnej, ale wcale taka nie jest. Eden swój stosunek do związków, wyniosła z dzieciństwa. Jej ojciec notorycznie zdradzał jej mamę, dlatego ona sama nie wierzy w wierność. Jej kontakty z mężczyznami kończą się na jednorazowych łóżkowych spotkaniach. Nie jest też wybredna co do swoich łóżkowych partnerów, bo wymaga od nich jedynie kilka chwil miłego zapomnienia, a nie miłosnych deklaracji. Kiedy trafia na temat Pana Romantycznego nie może się doczekać, aż utrze nosa facetowi z przerośniętym, według niej, ego. Jednak Max wykorzystuje swój urok do zaspokajania potrzeb zamożnych kobiet, z całkiem innych pobudek niż próżność. I tu należy się duży ukłon dla autorki, która z na pozór banalnego romansu, stworzyła romantyczną historię z głębszym przesłaniem. Max nie kieruje się w swoich działaniach chęcią zaliczenia jak największej liczby bogatych damulek. Jedną z jego głównych zasad jest zakaz uprawiania seksu z klientkami oraz kończenie relacji jeśli klientka zaczyna czuć do niego coś głębszego. Z jednej strony Max chce dowartościować kobiety, które może i mają mnóstwo pieniędzy i stać je na wiele, ale tak naprawdę są samotne i zaniedbane emocjonalnie przez swoich partnerów. Z drugiej strony bardzo potrzebne mu są dość duże pieniądze, których nie dałby rady zarobić siedząc za biurkiem. Jednak jaki jest główny powód jego nietypowego zawodu dowiemy się pod koniec książki.

Książkę czytałam z wielką przyjemnością. Zarówno Eden, jak j Max, są bohaterami, których nie sposób nie lubić. Fajnie było przyglądać się z bliska ich poznawaniu się. Bycie świadkiem uwodzenia Eden przez Maxa przyprawiało mnie o rumieńce i szybsze bicie serca. Nie dziwię się Eden, że uległa urokowi takiego mężczyzny. Emocjonalne i erotyczne napięcie pomiędzy tą dwójką było wyczuwalne z kilometra. Jednak jeśli ktoś liczy na namiętne sceny seksu co kilka stron, może bardzo się zawieść. Tu bardziej chodzi o sferę uczuciową, aniżeli o zaspokajanie potrzeb cielesnych, za co chwała autorce.

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy. 

niedziela, 29 grudnia 2019

"Drive" Kate Stewart

Główną bohaterką powieści jest Stella. Dziewczyna to chodząca petarda: ma dużo ikry, jest wygadana, przebojowa i żyje z wielką pasją do muzyki, a szczególnie do pisania o niej. Tymczasowo mieszka u swojej starszej siostry Paige i jej chłopaka Neila. Szuka pracy, ale też swojej życiowej ścieżki. Pewnego dnia poznaje przyjaciela Paige, Reida, perkusistę lokalnego zespołu. Oboje nie wzbudzają w sobie zbyt wielkiej sympatii, jednak z czasem, Stella dostrzega w Reidzie rzeczy, które coraz bardziej jej się w nim podobają. Swoim wyparzonym językiem i ciekawskim charakterem w końcu zjednuje go do siebie. Tak zaczyna się ich związek. Niestety obecna życiowa sytuacja Reida nie jest wesoła. Zmaga się on nie tylko z toksycznymi rodzicami, ale też brakiem wiary w samego siebie. Jego mroczna strona i demony, które w sobie dusi sprawiają, że rezygnuje ze związku ze Stellą i wyjeżdża do rodzinnego miasta, całkowicie łamiąc tym serce Stelli.


Dziewczyna jest w rozsypce, jednak próbuje się ogarnąć i zapomnieć o miłości do Reida. Rozpoczyna pracę w lokalnej prasie, której szefem jest Nate. Jest on zupełnym przeciwieństwem Reida i od kilku miesięcy, kiedy to Stella złożyła u niego CV, ciągle o niej myśli. Chce być ze Stellą, z czym zupełnie się nie kryje. Daje jej jednak czas i przestrzeń, aby uporała się ze złamanym sercem. Stella czuje się przy nim bezpiecznie i oddaje mu swoje serce. W końcu zaczynają tworzyć swoją własną historię. Jednak miłość, o której Stella tak bardzo nie chce myśleć, nie daje o sobie zapomnieć. W ciągu kilku lat kilkukrotnie wpada na Reida. Te spotkania są bardzo emocjonalne i robią bałagan w głowie i sercu dziewczyny. Reid w końcu chce zawalczyć o Stellę, jednak ona sama nie chce rezygnować z Nata, który wiele dla niej znaczy.

Historia opisana w "Drive" może wydawać się lekka i niezobowiązująca i taka też po części jest. Mogłaby okazać się kiepska i banalna, na szczęście autorka wykazała się sprytem i stworzyła coś fajnego. Nie jest to słodka i mdła miłosna opowiastka. Miłość Stelli do dwóch facetów, którzy są niczym ogień i woda, została przedstawiona w atrakcyjny sposób. Pokazuje, że można kochać równie mocno dwie osoby, a miłosne wybory nie zawsze są łatwe i czasami trzeba zrezygnować z kogoś, kogo bardzo kochamy, na rzecz drugiej osoby. Każda z postaci jest świetnie wykreowana i każdą z nich równie mocno polubiłam. Stella to chodząca petarda, a Reid i Nate są całkowicie od siebie różni, ale każdy ma w sobie siłę przyciągania. Dialogi są zabawne, ale też jest trochę trudnych i chwytających za serce rozmów. Nie mogę też pominąć motywu muzycznego, który fajnie się tu wkomponował. Fabuła książki rozkręca się coraz bardziej z każdym przeczytanym rozdziałem. Ostatnie kilkadziesiąt stron to już emocjonalny rollercoster, wzruszający i wyciskający łzy.

sobota, 14 grudnia 2019

"Dziecko znikąd" Christian White

Bohaterką powieści jest Kimberly Leamy, trzydziestoletnia fotografka mieszkająca w Melbourne w Australii. Pewnego dnia w kawiarni przysiada się do niej tajemniczy Amerykanin, który twierdzi, że kobieta jest zaginioną w niewielkim amerykańskim miasteczku 28 lat temu dziewczynką Sammy Went. Kim nie wierzy mu, jednak podobieństwo do zaginionej dziewczynki ze zdjęcia nie pozwala jej zapomnieć o dziwnej sprawie. Ciekawość bierze nad nią górę i Kim zaczyna szukać dokładniejszych informacji o tajemniczym zniknięciu Sammy. Niedługo okazuje się, że Amerykanin to Stuart Went, brat Sammy. Namawia ją na podróż do Stanów i rozwiązanie zagadki jej porwania.


Cała historia jest głęboko powiązana z religią, a konkretniej z wyznawcami Kościoła Wewnętrznej Światłości, czyli zielonoświątkowcami. Znaczna większość społeczeństwa Manson, miasteczka, w którym urodziła się Sammy, była właśnie tego wyznania. Ich podejście do wiary było bardzo poważne, a często nawet wychodziło poza granice zdrowego rozsądku. Poskramianie jadowitych węży, całkowite zaufanie i oddanie się swojemu kościołowi, przeprogramowywanie oraz egzorcyzmy, to nieodłączne elementy wyznawców tej wiary. Rozpoczynając prywatne śledztwo Kim i Stuart wkraczają na niebezpieczny teren małomiasteczkowych przekonań i uprzedzeń.

Fabuła powieści z każdą stroną robi się coraz ciekawsza. Narracja prowadzona jest dwutorowo. Raz prowadzi ją Kimberly w czasie teraźniejszym, a raz jesteśmy świadkami wydarzeń z przeszłości i momentu jej porwania. Poznajemy bliżej rodzinę Sammy, jej sąsiadów i innych mieszkańców Manson. To sprawia, że czytelnik ma świetny wgląd we wszystkie wydarzenia i może z bliska towarzyszyć wszystkim bohaterom powieści.  W książce znajdziemy tajemnice, dramaty, uprzedzenia, nieszczęśliwą miłość, obsesję wiary i nietolerancję, czyli wiele przywar spotykanych w małych miastach. Autor świetnie pokazał, że czasami granica pomiędzy głęboką wiarą, a groźnym fanatyzmem jest bardzo cienka.

"Dziecko znikąd" uważam za bardzo udany debiut literacki. Jest tu trochę mrocznie i niepokojąco, a pod koniec też i niebezpiecznie. Bardzo dobrze nakreślono postaci zróżnicowanych bohaterów. Autor kilka razy mylił mi tropy, co spowodowało zaskakujące zakończenie. Ten thriller psychologiczny jak najbardziej spełnił moje oczekiwania.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta nakanapie.pl dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca.

czwartek, 12 grudnia 2019

"Toksyczni" Tomasz Duszyński

W „Toksycznych" mamy do czynienia z dwoma zupełnie różnymi bohaterami. Pierwszy z nich to Ultras, mało znaczący gangster, który wykonuje robotę na zlecenie swojego bossa Długiego. Wymusza haracze, trochę handluje prochami, wyrównuje rachunki pięściami. A bić to on się potrafi, bo ustawki nie są mu obce. Wcześniej mieszkał w Krakowie, jednak pewna sytuacja zmusiła go do ucieczki i znalezienia miejscówki we Wrocławiu. Jakoś odnalazł się w nowym miejscu, jednak pech wyraźnie go polubił. Łatwa i szybka transakcja, w której brał udział, znacznie się komplikuje. Dziewczyna go rzuca, a do tego stara niedokończona sprawa zaczyna się o siebie upominać.


Drugim bohaterem jest Nowicki, emerytowany policjant, któremu ciężko odnaleźć się w codziennym spokojnym życiu. Jego dobry przyjaciel, prokurator Wilczyński, przed swoją śmiercią wymusza na nim obietnicę zniszczenia pewnych ważnych dokumentów. Okazuje się, że dokumenty zaginęły. Dziwnym trafem niedaleko domku letniskowego, w którym miały one być, z pobliskiego jeziora policja wyławia auto z trzema trupami w środku. Nowicki chcąc nie chcąc angażuje się w sprawę.

Z początku powieść może okazać się nieco chaotyczna. Mamy tu dwóch różnych bohaterów z zupełnie różnych światów. Dzieli ich praktycznie wszystko i to odczuwa się w języku jakim się posługują. Na przemian widzimy w akcji obu bohaterów i to jest zabieg, który bardzo lubię. Ich losy w mniejszych i większych przypadkach zaczynają się coraz częściej przecinać. W pewnym momencie mają nawet taki sam cel.

Fabuła powieści jest ciekawa i wciągająca. Możemy przyjrzeć się tu bliżej funkcjonowaniu miejskiego gangu, a także skorumpowanych policjantów i układów pomiędzy nimi. Są tu nawet akcenty kibolskie więc widać, że autor postarał się doprecyzować opisywaną historię. Dzięki temu powieść wydaje się być bardzo realistyczna i czyta się ją z zainteresowaniem. 

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy. 

środa, 11 grudnia 2019

"Syn terrorysty" Zak Ebrahim

„Syn terrorysty” to autobiograficzna historia Zaka Ebrahima. Jest on synem Egipcjanina i Amerykanki. Jego ojciec, który był spokojnym, kochającym i oddanym rodzinie mężczyzną, w 1990 roku śmiertelnie zranił rabina Me'ira Kahanego, założyciela Żydowskiej Ligi Obrony. To wydarzenie na zawsze odmieniło los Zaka i całej jego rodziny. Gdy jego ojciec dopuścił się zamachu, Zak miał 7 lat. Jako dziecko w ogóle nie rozumiał postępowania swojego taty. Przez niego on, jego mama i rodzeństwo musieli nieustannie się przeprowadzać i ukrywać swoją tożsamość przed innymi. Beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo zamieniło się w ciągłą ucieczkę. Przejawy agresji i dyskryminacji płynące od reszty społeczeństwa stały się dla nich chlebem powszednim.


Autor w szczerym stylu zwierza się ze swoich najlepszych i najgorszych wspomnień z dzieciństwa i okresu dojrzewania. Próbuje zrozumieć postępowanie ojca, który przecież kiedyś był wzorowym ojcem i mężem, a z biegiem czasu jego podejście do Ameryki zaczęło przybierać groźną i niebezpieczną formę. Zak w końcu dostrzega, że ojciec od małego wpajał mu nienawiść i idee fanatyzmu. Nawet będąc w więzieniu chciał mieć wpływ na przekonania syna. Na szczęście Zakowi udało się uchronić przed radykalnymi poglądami ojca i nie stał się taką samą osobą. Od zawsze był daleki od przemocy i nietolerancji, na co z pewnością miały wpływ wydarzenia z dzieciństwa. Za wszelką cenę chciał być dobry, uczciwy, tolerancyjny. Swoją historią udowadnia, że każdy ma wybór i to od nas samych zależy, jaką ścieżką podążymy. Czy będzie to droga tolerancji czy nienawiści? Wybór należy do Was.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Relacja.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

"Nigdy więcej" Anna Zamojska

„Nigdy więcej” to opis tragicznych doświadczeń autorki sprzed kilku lat. Gdy miała czternaście lat rozpoczął się jej koszmar. Znany, lubiany i zaprzyjaźniony z jej rodziną ksiądz zaczął ją molestować. Początkowo nie posuwał się zbyt daleko, jednak krok po kroku manipulował nią tak, aby w końcu doprowadzić do najgorszego. Dziewczyna była przez niego regularnie upokarzana, krzywdzona, wykorzystywana i gwałcona. Nikomu o tym nie powiedziała, co pokazuje, jakim zaufaniem darzyła księdza i jak wielki strach przed nim czuła. Po kilku latach horroru jej stan psychiczny był na granicy wytrzymałości. Słabe wyniki w nauce, brak porozumienia z rodziną, poczucie bezsilności i beznadziei, doprowadziły ją do załamania psychicznego i próby samobójczej. Kiedy w końcu bohaterka zdecydowała się na wyjawienie prawdy, spadł z jej serca ogromny ciężar. Pozbyła się niewyobrażalnie okropnej tajemnicy. Dzięki temu mogła zacząć walczyć o swoje życie, które zostało doszczętnie zdeptane.


Ta historia jest bardzo trudna, okropna, tragiczna, brutalna. To nie jest coś, co czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Szczerze mówiąc wolałabym jej nie czytać, bo nóż mi się w kieszeni otwierał, gdy czytałam opisane przez autorkę wydarzenia. Ale takie książki trzeba czytać i trzeba głośno mówić o tego typu bestialstwie, jakim jest molestowanie dzieci przez osoby duchowne. Wyobrażam sobie, jak musiało być trudno autorce wracać pamięcią do tych okropnych lat i spisywać swoje wspomnienia na kartkach tej książki. A dojście do siebie po czymś takim, to już w ogóle inna bajka.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sytuacje, które dosięgły autorkę, przytrafiały się też innym dzieciom, nadal przytrafiają i będą przytrafiać. To takie niesprawiedliwe, że osoby głęboko wierzące, ufające ludziom głoszącym słowo Boże, są przez nich w tak brudny sposób doświadczane. W głowie mi się to nie mieści.

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.